Życie nocne miasta Krakowa obrosło już w niejedną legendę. Magia tego miejsca jest niepodważalna, o czym przekonało się już bez wątpienia miliony ludzi z całego świata. To właśnie w tym mieście, wśród budynków, które mogą opowiedzieć niejedną historie znajduje się Szpitalna 1. Lokal, który jest inny od wszystkich a zarazem taki jaki każdy by chciał, żeby był. Pisząc o pulsie miasta, nie możemy przejść obojętnie. To tu historie zaczynają swój żywot oraz niekiedy kończą swój los.

Rozmawiamy z Pauliną Żaczek, PR Manager klubu Szpitalna 1.

Magazyn: Jak to się stało, że takie miejsce jak Szpitalna 1 w ogóle powstało. By móc wprawić w ruch taką maszynę potrzeba mnóstwo energii i pasji ludzi. Patrząc dziś na podziemia ulicy Szpitalnej, nasuwa się pytanie, czy to tak miało wyglądać i jak długo to będzie trwać?

Paulina Żaczek: Szpitalna 1 powstała ponad dwa lata temu. Na początku, był to pomysł oczywiście właścicieli, czyli Agaty i Dave’a. Pewnego dnia dowiedzieli się, że zwalnia się miejsce po klubie Ministerstwo. Pragnęli stworzyć miejsce, gdzie mogliby dzielić się muzyką, która ich interesuje. Widzieli brak w ofercie naszego miasta dla kultury, którą chcą się dzielić. W okolicach starego miasta mamy lokale, które są nastawione raczej na komercyjną ofertę. Zapadła decyzja o otwarciu klubu. Początkowo booking managerem oraz osobą, która odpowiadała za całokształt klubu był Piotr Burczyn. To właśnie on przez pierwszy rok działania klubu tworzył klimat tego miejsca. Ja osobiście zaangażowałam się w życie Szpitalnej 1 od września ubiegłego roku.

Praca przy klubie, w którym dzieje się tak dużo jest niemałym wyzwaniem. Szczególnie jeśli chodzi o promocję wszystkich wydarzeń oraz działań prowadzonych przez klub.

Klub jest duży i dzieję się w nim naprawdę dużo. Dlatego, też wynikła potrzeba posiadania kogoś, kto mógłby zająć się sprawą mediów i bieżącej reklamy. Mowa tu także o dbaniu o wizerunek marki.

Jaka jest według Ciebie myśl przewodnia tego miejsca?

Motywem przewodnim Szpitalnej 1, jest prezentowanie muzyki, która jest bardziej na obrzeżach popularności. Ja osobiście bardzo cenię w działalności klubu dawanie możliwości młodym lub nieznanym artystom do zaprezentowania swojej twórczości szerszej publiczności. Tyczy się to zarówno djów, producentów czy zespołów. Do tego przykładanie uwagi do jakości na wielu płaszczyznach, od jakości dźwięku, mamy najlepsze nagłośnienie w mieście, czy obsługi klienta.

W samym rynku Krakowa mamy do czynienia z bardzo dużą ilością klubów. Praktycznie co lokal, to inny świat. Gości wieczornych wycieczek do centrum cieszy różnorodność. W tej ilości proponowanych rozrywek, człowiek może się zagubić. Jak sądzisz jest oceniana Szpitalna na tle innych miejsc? Czy lokal potrzebuje wciąż ciągłej promocji i dbania o wizerunek czy jednak może już spokojnie spocząć na laurach?

Na pewno nie będziemy spoczywać na laurach. W najbliższym sezonie mamy zamiar, jeszcze bardziej wyjść szerzej z promocją i stawiać na niestandardowe rozwiązania. Kraków, czy też ogólnie cała Polska jest to rynek, który ma swoje granice, jeśli chodzi o możliwości klientów. W szczególności w przypadku tak charakterystycznej muzyki elektronicznej czy off-owej sceny koncertowej.

Kraków w porównaniu do innych miast ma szeroką ofertę kulturalną. Liczba teatrów, uczelni wyższych, galerii sztuki, muzeów daje dowód na to, że w tym mieście liczy się coś więcej niż blichtr.

Zgadzam się tym, ale należy pamiętać ciągle o tym, że liczba świadomych odbiorców jest niewielka, aczkolwiek systematycznie się powiększa. Cieszymy się, że nasze miasto nie ma takich problemów jak inne duże ośrodki w naszym kraju. Mam tu na myśli komercjalizacje obiektów, muzyki oraz spłycenie jej odbioru. W konsekwencji niektóre ciekawe ośrodki na mapie Polski niestety odeszły do lamusa. W Krakowie staramy się nie wchodzić sobie w drogę. Wręcz nawet pomagać, na przykład nie bookując dużych nazwisk tego samego dnia. Mamy też dużą grupę stałych bywalców, którzy pojawiają się regularnie na imprezach. Naszą publiczność stanowią ludzie, którzy ciągle poszukują nietypowego brzmienia i jest to z pewnością wymagająca publiczność. Cieszymy się z tego.

Powoli wkraczamy w okres nowego sezonu. Zapewne booking mocno działał i macie terminy zajęte do końca roku. W takim razie, co według Ciebie będzie w tym sezonie na topie?

Klub Szpitalna 1 ma generalnie zabookowane wszystkie terminy praktycznie do końca roku. Rozmowy trwają co do kilku dat. Szpitalna 1 zagłębi się w mniej obecne w zeszłym sezonie areały muzyki elektronicznej, pojawią się też eksperymenty. Oczywiście będzie też słychać u nas techno, house, acid. Nie zapominamy także o koncertach, ważnej części naszego programu. Troszeczkę jednak w tym sezonie zmienimy obrany wcześniej kierunek. Pozostanie jednak dobrze znany układ, gdyż przyjęło się już, że czwartki dedykujemy młodym polskim zespołom, natomiast piątki i soboty to noce klubowe.

Z całą pewnością można stwierdzić, że Szpitalna 1 staje się powoli atrakcją na mapie Krakowa. To tu będą przyjeżdżać turyści, którzy z czasem ominą wyprawę na Wawel i skoczą wprost do muzycznej otchłani. Już teraz wiele osób, które zaprasza swoich znajomych do dawnej stolicy Polski, podkreśla, że w wizycie nie może zabraknąć lokalu spod adresu Szpitalna 1.

Sama jestem dumna z tego, że po wielu miesiącach ciężkiej pracy, która została włożona w to miejsce jest taki efekt. To miło, że droga, którą podążamy jest doceniana z zewnątrz. To daje satysfakcję i siłę do działania.

Czegoś byś życzyła Szpitalnej?

Mam dużo życzeń dla tego miejsca. Przede wszystkim chciałabym, aby Szpitalna się nie zmieniała. Bo to co czyni ten lokal szczególnym to otwartość na ludzi i kulturę, a tego nigdy nie może zabraknąć.