Co to oznacza być człowiekiem renesansu? Według słów Leona Battisty Albertiego: „Jest to człowiek, który potrafi dokonać wszystkiego, na co przyjdzie mu ochota”.

Rozmowa została przeprowadzona podczas tegorocznej edycji festiwalu Audioriver, który odbywał się w dniach 28-30 lipca w Płocku.

Fabian Lic: Jesteś człowiek mocno zapracowanym. Up To Date Festival, Salon Ambientu, Pozdro Techno, to tylko część twojej pracy. Wskazujesz ludziom nowe wymiary muzyki. Sam osobiście jestem człowiekiem, który słucha techno. Między innymi, dzięki twojej pracy miałem okazje w pięknej scenerii brać udział w Centralnym Salonie Ambientu. Jego forma bezgranicznie mnie urzekła. Jak sądzisz, czy ta konwencja się przyjmie? Mowię o tym dlatego, że w trakcie festiwalu Up To Date, Centralny Salon Ambientu był zarejestrowany na platformie Boiler Room. Komentarze ludzi pod filmem były dosyć krytyczne. Ludzie sądzili, że jeśli wpiszą w YouTube „boiler room up to date”, to otrzymają potężną dawkę techno. Czekało ich małe zaskoczenie.

Dtekk: Sądzę, że idea Salonu Ambientu i Centralnego Salonu Ambientu na Up To Date Festival, już dawno znalazła swoich odbiorców. Już trochę czasu to trwa. Wydaje mi się, że do około trzech lat, o ile dobrze pamiętam, od kiedy wprowadziliśmy tego typu imprezy. I tych odbiorców cały czas przybywa. Świadczą też o tym, wszystkie salony które odbywają się w całej Polsce. One zaczynają jeździć, migrować, odbywać się w różnych miejscówkach. Publiczność jest coraz bardziej świadoma, a zarazem coraz bardziej zdyscyplinowana i też otwarta na tego typu rzeczy. To owszem nazywa się Salon Ambientu, ale ta formuła jest troszkę szersza. Nie gramy tam tylko „ambientu”, tylko różne gatunki muzyki, które są może bardziej kontemplacyjne, niż jeżeli do tańca. Up To Date kojarzy się raczej z muzyka taneczną, ale ten element, muzyki bardziej dla umysłu niż dla ciała, zawsze gdzieś tam był. Zaczyna grać coraz większe skrzypce w naszym programie. Tak naprawdę uważamy, że jest to bardzo dobry kierunek by urozmaicać te wydarzenia. Program wymaga od nas, spędzenia całej nocy na nogach i tańca do zmęczenia. Musimy mieć czas na relaks. Po prostu by odetchnąć.

Jesteś ze stolicy Podlasia, czyli z Białegostoku. Wydaje się, że nie jest to łatwy teren do organizowania rzeczy związanych z muzyką offową, muzyką techno. W ogóle z kulturą, która jest jakby nie podawana na tacy przez mainstream. W jaki sposób podchodzicie do organizacji kolejnej edycji festiwalu? Po zakończonej edycji zbieracie wyniki, co wyszło dobrze co wyszło źle. A gdzie miejsce na pomysł, idee i tło do kolejnej edycji.

Jest to dosyć złożone pytanie, i taką też mam odpowiedź w głowie. Białystok nie jest łatwym rynkiem do działania w kulturze, a na pewno w kulturze alternatywnej. Też nie jest żadnym sekretem to, że festiwal nie jest w stanie sfinansować się z samych biletów. My ciągle z tyłu głowy, musimy mieć świadomość tego, jak to wpłynie na nasze możliwości pozyskiwania pieniędzy na ten festiwal. Nie tylko na sprzedaż biletów, ale także na sponsorów, granty i tak dalej. Bardzo ważna jest współpraca z naszym miastem i województwem. Tak naprawdę, oni pozwalają nam na to, żeby ten festiwal mógł się odbyć. Bez dotacji, z naszego miasta, byłoby to zupełnie niemożliwe. Ta ewaluacja naszych działań, to sprawdzanie tego co my robimy. Czy to działa, czy to nie działa? Jest proces ciągły. Nie jest tak, że my zamykamy edycję, spotykamy się i rozmawiamy o tym co schrzaniliśmy a co zrobiliśmy super, lub co w ogóle nie powinno się wydarzyć, lub o czym zapomnieliśmy. To tak w ogóle nie działa. Jest tak, że ten festiwal odbywa się już 8 rok. I to jest proces ciągły. Mnóstwo pomysłów leży na półkach i czeka na realizację, dlatego, że nie mamy na to funduszy. Ale także nie ma czasu lub zespół jest za mały tym samym nie ma mocy przerobowych. Nie jest to dobry moment na takie działanie, które sobie teraz wymyśliliśmy, więc tak naprawdę jest to pytanie o całość organizacji naszego festiwalu. Jest to tak złożona kwestia, tak wielowątkowa, że ciężko jest po prostu odnieś się w jednej wypowiedzi.

Jeżeli mamy robić UTD i ludzie mają chcieć przyjechać na ten festiwal, to my musimy być prawdziwi.

Jestem zachwycony waszym podejściem do festiwalu. Coroczne filmy, które mają nam przybliżyć idee festiwalu wprowadzają nas w realizm magiczny. Oczywiście, festiwal musi się „sprzedać”. Nie wolno o tym zapominać, aczkolwiek w waszym wykonaniu wygląda to, jakby pieniądze schodziły na boczny tor.

To przez to, że zespół festiwalowy to grupa przyjaciół. Ekipa wykrystalizowała się po części, zanim zaczęliśmy robić UTD.

Podejrzewam, że znacie się z Metra. (klub w Białymstoku)

Faktycznie. W większości przypadków nasze drogi skrzyżowały się w klubie Metro. I tam zarówno ja, jak i Kwik (Cezary Chwicewski) byliśmy dj-ami. Był jeszcze też młody dj Auricom, który też przez pewien okres był w naszej ekipie festiwalowej. Pierwsze lata współpracy odbywały się podczas organizacji imprez klubowych oraz plenerowych. W tym się spełnialiśmy. Któregoś dnia, poznałem ludzi, którzy działali w stowarzyszeniu, które organizowało działania kulturalne i dowiedziałem się, że jest możliwość otrzymania dofinansowania na imprezy. Pierwszy UTD pokazał jak bardzo tego typu impreza była potrzebna miastu jak i całemu regionowi. Najczęściej duże imprezy z taką muzyką zatrzymywały się na Warszawie. Nasz zespół faktycznie nie został zbudowany do tego by wykonać jakieś zadanie, tylko po to, by stworzyć coś więcej. Nie jesteśmy żadną firmą, nie posiłkujemy się agencjami. Robimy wszystko sami. Tak naprawdę, można powiedzieć, że jesteśmy w pewnym stopniu rodziną. Tym bardziej, że spędzamy więcej czasu ze sobą niż z bliskimi. Nie zamieniłbym tego zespołu na żaden inny.

Up To Date Festival bez wątpienia jest marką lovebrand. To do Was przychodzą sponsorzy i reklamodawcy, którzy pragną, by choć trochę miłości marki spłynęło na nich.

Zawsze podchodziliśmy do tego intuicyjnie. Tak jakby nigdy naszym celem nie było postępowanie według marketingowych prawideł „Jak tutaj rozhulać brand”. Tak naprawdę to w trakcie tworzenia festiwalu sami uczyliśmy się pewnych rzeczy związanych z marketingiem. Po prostu, żeby nie wsadzić siebie samych na minę oraz tego w cudzysłowie „produktu”. Z czasem okazało się, że te wszystkie decyzje jakie podjęliśmy na podstawie naszej intuicji, były trafne. Chyle czoła Czarkowi, który jest właśnie naszym mózgiem, od tej alternatywnej, niestandardowej promocji. To on robi filmy i to on wpada na te wszystkie szalone pomysły. Staramy się być autentyczni. W tym nie ma żadnego przekłamania. My nie robimy żadnych ruchów pod publikę. Po prostu, jeżeli mamy robić UTD i ludzie mają chcieć przyjechać na ten festiwal, to my musimy być prawdziwi. Nie chcemy wykreować czegoś tylko po to żeby to sprzedawać.

Zapewne zdajecie sobie sprawę z tego, że to co wy robicie, stało się pewnego rodzaju przykładem jak pewne rzeczy powinno się realizować. Czujecie na sobie presje wobec ludzi, którzy czekają na festiwal?

W sytuacji, gdy jest się na językach i gdy się jest za coś chwalonym, to masz poczucie, że ciągle jest jakaś poprzeczka do przeskoczenia. To jest wyzwanie, z którym mierzymy się co roku. Nikt nie chce spadku frekwencji na swojej imprezie. Nikt nie chce usłyszeć tego „A w tym roku nie zrobiliście takiego fajnego promo jak dwa lata temu”. To nas zmusza do tego, żeby ciągle w jakiś sposób wynajdywać sposoby na odświeżenie tej marki. Przykład POZDRO TECHNO. Robiliśmy standardowe koszulki, worki i różnego rodzaju gadżety, ale w pewnym momencie stanęliśmy przed pytaniem, co zrobić, żeby to odświeżyć. Sprawić, aby ta marka, to działanie, się nie wypaczyło.

Zauważyłem, że jakiś czas temu sklep online zniknął.

To jest celowe działanie. Sklep online z ciuchami pozdro techno zniknął, dlatego że wiedzieliśmy, że jest na to taki popyt, że zaraz wszyscy będą w tym chodzić. To przestanie być wtedy autentyczne. To zacznie być noszone w większości przez ludzi, którzy może nie do końca, identyfikują się z muzyką. Nam chodzi o to, aby te działania były związane z kulturą. Nie może to być czysto lifestylowe czy marketingowe. Zatracilibyśmy wtedy szacunek tych ludzi, do których w pierwszej kolejności chcieliśmy dotrzeć.

Na co mogą liczyć goście tegorocznej edycji Up To Date?

Kiedy ktoś nas pyta, dlaczego warto przyjechać na festiwal, to myślę o tym od innej strony. Mówienie o nim tylko przez pryzmat line-upu i jak będzie super, to nie jest sposób. Siłą przyciągania UTD jest zawsze to, że ludzie nie do końca wiedzą co się wydarzy na miejscu. Po pierwsze, Białystok nie jest oczywistym miejscem, gdzie się odbywa festiwal z taką muzyką. Jesteśmy dosyć „egzotyczną” lokalizacją i robimy to na pewno z przełamaniem wielu standardów. Sam program jest połączeniem muzyki poszukującej z muzyką, która daje mnóstwo rozrywki. Nie próbujemy być w żaden sposób ani elitarni, ani przekonywać wszystkich, że to jest fajne. Jeśli nie lubisz takiej muzyki to w porządku i nie przychodź na ten festiwal. Aczkolwiek jest mnóstwo takich osób, które nie znają nikogo z line-upu i tak jadą. Ponieważ byli rok temu, dwa lata temu i ta atmosfera przypadła im go gustu.

Skupmy się na Tobie. W tym roku odebrałeś statuetkę MUNOLUDY 2016 w kategorii DJ / Producent Rok. Jakie uczucia towarzyszyły Tobie, kiedy usłyszałeś, że to właśnie ty wygrałeś?

Godzinę po odebraniu nagrody, zacząłem sobie uzmysławiać, co się właściwie wydarzyło. To był przede wszystkim dla mnie szok i wielkie zaskoczenie. Tak naprawdę ten plebiscyt pokazuje nam, że mamy wierną publiczność. Nie jesteśmy ekipą, która reklamuje nasze nominację w nachalny sposób. Nie zbieramy głosów od ludzi, ponieważ jeśli to ma być w jakimś stopniu miarodajne, satysfakcjonujące czy autentyczne to ten głos musi być prawdziwy. Najczęściej takie przekonania spotyka się wobec wygranych. Nie zdziwię się, jeżeli ktoś w przyszłości powie, że Dtekk pewnie namawiał znajomych by dostać tą nagrodę.

W którą stronę pójdzie Dtekk, jeśli chodzi o brzmienie muzyczne. Twoje sety to wulkan energii i przede wszystkim dobra zabawa. Co ty sam starasz się dać ludziom, którzy przychodzą na twoje sety?

To jest takie pytanie, na które mógłbym mieć co pół roku inną odpowiedź. Fajne jest to w karierze dj-a, czy po prostu osoby związanej z muzyką, jesteśmy związani z ewolucją muzyczną. Zmieniają się trendy, zmienia się muzyka. Nie wiadomo co mi się spodoba za rok. Może tak być, że będą to w ogóle nowe dźwięki, nowe gatunki, które mnie w jakiś sposób urzekną. Mimo wszystko techno zawsze było tym fundamentem. W swoich setach pragnę dać ludziom jak najwięcej energii i pozytywnych emocji. Ucieczki od tego, co się dzieję naokoło. Nie mówię o ucieczce od ich życia, tylko o tym, że kiedy gra muzyka to liczy się dla mnie tylko to. Mam wielką chęć, przekazać ogrom tego wszystkiego co siedzi we mnie, w związku z tym co czuje do muzyki. Granie dla mnie musi być mocno fizyczne. Dlatego tez gram z winyli, a na scenie odbija mi kolba. Dopiero jak ktoś pokaże mi zdjęcia lub film z mojego występu to dopiero dowiaduje się jak się zachowywałem. I to jest ten amok, który jest bardzo pozytywny i chciałbym właśnie jego dawać ludziom. Pragnę zarazić miłością do muzyki.

Dtekk/ Jędrzej Dondziło - Człowiek instytucja na polskiej scenie muzyki elektronicznej: DJ, promotor i aktywista na rzecz kultury, a jego sety, wyłącznie winylowe, prezentują szeroki przekrój tego, co najlepsze w muzyce techno.