Pomimo blisko stuletniej historii, muzyka jazzowa nie doczekała się jednoznacznego określenia. Istnieje oczywiście szereg definicji, jednak nie są one na tyle precyzyjne, aby dokładnie określić czym jest jazz. W takim razie jak określić miejsce, które jest nim przesiąknięte?

Rozmowa z Maciejem Węglarzem. Menadżerem i współwłaścicielem Harris Piano Jazz Bar

Magazyn: Harris Piano Jazz Bar od lat dba o gusta melomanów w Krakowie. Co tak naprawdę kryje się za historią tego miejsca? Każdy kto studiował lub mieszkał w stoicy małopolski zna Harrisa, ale nie każdy wie, jak on powstał?

Maciej Węglarz: Klub obchodzi w tym roku swoje 20-te urodziny - początki Harrisa przypadają na rok 1997. Pierwotnie klub przyjął nieco inną formułę niż obecna. Od wielu już lat muzyka „na żywo” rozbrzmiewa w Harrisie każdego wieczoru, podczas gdy wcześniej koncerty odbywały się w wybrane dni tygodnia. Na samym początku był to też lokal stricte jazzowy, w którym nie było miejsca na inne gatunki. Natomiast na przestrzeni lat klub zaczął się stopniowo otwierać na gatunki pokrewne, takie jak blues, funk czy soul. Niewątpliwie różnorodność muzyczna dużo wniosła do atmosfery lokalu.

Czy można wyróżnić w historii Harrisa „złoty okres”? Czyli czasy, w których muzycznie działo się najwięcej, a sam lokal zyskał na rozpoznawalności?

Wydaje mi się, że ciężko wyróżnić jeden okres z racji tego, że topowi przedstawiciele polskiego jazzu prezentowali się na klubowej scenie w przeciągu 20-lat, nie była to dwu czy trzyletnia kumulacja artystów. Natomiast wydaje mi się, że początek lat 2000 był o tyle ciekawy, że jazz nie był wtedy aż tak popularny jak jest teraz. Odbywało się dużo mniej festiwali, nie było też aż tylu sal koncertowych, na których mogli wystąpić popularni muzycy jazzowi. Co za tym idzie wielu artystów regularnie grało w klubach, ponieważ niekoniecznie mieli dla siebie przestrzeń na festiwalach. Wtedy też klub odwiedziło wiele legend polskiej sceny, których sprowadzenie dzisiaj byłoby dużo trudniejsze. Harris ma niestety mocno ograniczoną przestrzeń, a tym samym określoną liczbę biletów, którą dysponujemy. Natomiast w dalszym ciągu pojawiają się u nas czołowe nazwiska polskiego jazzu.

Atmosfera „Harrisa”, to bez wątpienia jego najmocniejszy punkt. Co według Ciebie składa się na klimat tego miejsca? Dla ludzi, którzy są z boku wydaje się, że wystarczy zrobić dobry booking, za barem postawimy doświadczony personel i to wystarczy. Jak wygląda „od kuchni” tworzenie jednego z najważniejszych punktów na mapie Krakowa?

To co teraz powiem to truizm, ale klimat lokalu tworzą ludzie. Jest to oczywistością, aczkolwiek należałoby rozłożyć to stwierdzenie na czynniki pierwsze. Z jednej strony mamy muzyków regularnie grających w klubie. Nie traktują oni Harrisa jedynie jako miejsca, do którego przychodzą zagrać koncert i zaraz po nim wrócić do domu. Spotykają się na jam sessions, pojawiają się na koncertach swoich przyjaciół. Z drugiej strony mamy obsługę, która niewątpliwie w jakimś stopniu utożsamia się z tym miejscem. Rzecz jasna ci ludzie przychodzą do klubu zarobić pieniądze, ale zależy mi na tym, żeby dobrze się czuli w miejscu pracy, znali się z muzykami i innymi stałymi gośćmi. Na atmosferę lokalu wpływają też jego wystrój czy nawet samo położenie - przy jednym z najpiękniejszych rynków w Europie. Każdego wieczoru w Harrisie rozbrzmiewa muzyka grana na żywo, w Polsce nie ma zbyt wielu takich miejsc.

Czy nie uważasz, że brakuje miejsca na Jazz w Krakowie? W samym mieście żyje siedemset tysięcy mieszkańców. Dołóżmy do tego turystów i mieszkańców i zrobi się prawie osiemset tysięcy. Przy tych liczbach, ilość lokali, w których rozbrzmiewa muzyka jazzowa jest dosyć mała.

Pozwolę się nie zgodzić z Twoją tezą. W ostatnich kilku latach przeżywamy renesans jazzu w Polsce. W samym Krakowie rok w rok mamy kilka ciekawych festiwali jazzowych. Jeżeli chodzi o kluby to funkcjonują trzy miejsca stricte jazzowe - Harris, U Muniaka i Piec Art. Każdy z tych klubów ma około 20 lat, a Jazz Club u Muniaka nawet więcej. Jest też kilka innych lokali które z większą lub mniejsza regularnością organizują koncerty jazzowe. Kraków naprawdę nie ma się czego wstydzić, szczególnie na tle innych polskich miast.

Nie masz trochę takiego wrażenia, że cokolwiek by się nie zrobiło w Krakowie to wszystko po prostu się udaje? Stolica małopolski ma to szczęście, że liczba jego mieszkańców stale rośnie. Ludzie przybywają do niego z całej Polski a coraz częściej szukają tu pracy ludzie z innych krajów. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na to, że jest to jeden z największych ośrodków kultury.

Kraków bez wątpienia jest najbardziej popularnym polskim miastem za granicami naszego kraju. To właśnie tutaj co roku przyjeżdża mnóstwo turystów z całego świata, którzy pragną poznać miasto nie tylko pod względem zabytków i historii, ale także rozrywki czy kultury współczesnej. Na przestrzeni lat takie miejsca jak Harris wyrobiły sobie już markę i są rozpoznawalne także za granicą.

Jak byś opisał klienta Harris Piano Jazz Bar?

Nie jest łatwą rzeczą opisanie standardowego gościa Harris Piano Jazz Bar, z racji tego, że mamy bardzo duży przekrój osób odwiedzających klub. Jest u nas miejsce zarówno dla studentów, którzy najczęściej pojawiają się na darmowych, odbywających się w poniedziałki i środy jam sessions, jak i dla koneserów jazzu w średnim wieku, świadomie przychodzących na wybrany koncert. Do tego oczywiście należy dodać turystów, którzy w informatorach czy przewodnikach o Krakowie, znajdują wzmiankę o tym, że istnieje znany klub z muzyka jazzową. Są też turyści, którzy wstępują do nas przypadkiem, krążąc wokół Rynku. Przekrój wiekowy naszych gości jest bardzo szeroki – od kilkunastolatków do osób koło 70-tki.

Harris jest niewątpliwie ciekawym miejscem. To tu spełniają się marzenia młodych muzyków, którzy mogą na waszej scenie, postawić pierwsze kroki w swojej karierze. Zdajecie sobie z tego sprawę jak wielkie brzemię spoczywa na waszych barkach? Kształtujecie gust i dajecie szanse na start karier i możliwość przeżycia wspaniałych chwil.

Nie wiem czy brzemię to nieco nie za mocne sformułowanie. To o czym mówisz, wolałbym raczej traktować w kategorii wyzwania, czegoś co mnie motywuje do dalszej pracy. Odwiedzają nas studenci akademii muzycznych w Krakowie i Katowicach. Przez ostatnie dwadzieścia lat w takich klubach jak Harris czy u Muniaka, swoje pierwsze kroki stawiali topowi dziś muzycy jazzowi. Jest to bez wątpienia wartość dodana.

Najbliższa przyszłość?

Działalność koncertową prowadzimy bez przerwy. Wszystko sprowadza się do odpowiedniej selekcji artystów. Mam z tyłu głowy kilku muzyków, których chciałbym zaprosić do Harrisa, są to zarówno twórcy, którzy do tej pory nie grali w klubie lub grali już jakiś czas temu jak i zaprzyjaźnieni artyści zaangażowani w nowe projekty muzyczne. Jesień, jak wiadomo, jest okresem barowo-koncertowym, dlatego też nie zabraknie u nas ciekawych wydarzeń. Pragniemy ciągle się rozwijać, staramy się na każdym kroku dbać o naszych gości i wybiegać naprzeciw ich oczekiwaniom. Harris Piano Jazz Bar jest miejscem jazzu i takim na pewno pozostanie.