Muzyka nigdy nie istnieje w próżni. Po pierwsze dlatego, że dźwięk może rozchodzić się tylko w materialnym ośrodku, więc w pustce po prostu go nie ma. Po drugie — ponieważ muzyka nie bierze się znikąd, nie istnieje sama w sobie. Trzeba ją „zrobić”. Tym zajmują się muzycy i instytucje kultury.

Do tej drugiej grupy należy Filharmonia im. Karola Szymanowskiego w Krakowie. Miejsce to przede wszystkim ma za zadanie umożliwić słuchaczom spotkanie z dziełem muzycznym. Jednak by takie spotkanie było możliwe, musi zadziałać szereg czynników, zaś proces powstawania koncertów to droga długa i kręta.

Każdy sezon planuje się z nawet kilkuletnim wyprzedzeniem. To zadanie dla połączonych sił Dyrektora Artystycznego, Rady Artystycznej oraz Działu Organizacji Pracy Artystycznej. Repertuar danego koncertu musi być przemyślany i spójny, często dobierany według określonego klucza. I tak: Amerykanin w Paryżu Gershwina współgra z Czterema obrazkami z Nowego Jorku Molinellego, a egzotycznie brzmiącej Szeherezadzie Rimskiego-Korsakowa odpowiada Koncert fortepianowy F-dur „Egipski” Saint-Saënsa. Tak pomyślany dobór utworów pozwala spotkać się kompozycjom, których autorzy byli od siebie odlegli w czasie i przestrzeni. W Filharmonii tradycja łączy się z nowoczesnością, nowatorstwo przechodzi w klasykę. Krakowscy słuchacze byli przecież świadkami, jak kolejne awangardowe kompozycje Krzysztofa Pendereckiego z czasem wchodziły na zawsze do światowego kanonu muzyki.

Na scenie występują zarówno artyści międzynarodowej sławy, jak i młodsi muzycy, dla których koncert w Filharmonii to okazja do zabłyśnięcia i przebicia się w muzycznym środowisku. Jednak zanim spod ich palców popłyną wirtuozerskie pasaże, Dział Promocji przez kilka tygodni zasypuje miasto informacjami o zbliżającym się koncercie. Na szczęście w Krakowie muzyce nie trzeba pomagać — sala zawsze jest wypełniona po brzegi. Warto jednak promować ją wśród jak najszerszego grona odbiorców, stąd też współpraca z krakowskimi uczelniami czy z Uniwersytetem Trzeciego Wieku.

Nie ma dwóch takich samych koncertów, nie tylko ze względu na różnice w repertuarach. Słuchacze mogą uczestniczyć w prelekcjach, spotkaniach z artystami, pojawiają się też honorowi goście i poeci czytający swoje wiersze przed występem muzyków. Filharmonia w Krakowie stawia sobie za cel nie tylko „produkcję” dobrych koncertów. Jest też przestrzenią stymulującą ożywienie w lokalnym środowisku melomanów, umożliwia wymianę doświadczeń i poglądów na temat muzyki. Wokół takich miejsc naturalnie tworzą się wspólnoty: działa więc Stowarzyszenie Przyjaciół Filharmonii Krakowskiej.

Po skrupulatnych przygotowaniach przychodzi długo wyczekiwany koncert — moment, który uparcie wymyka się słownym opisom. Muzyka bowiem wymaga, by jej słuchać i by ją przeżywać. A przeżywać może każdy, bo oprócz standardowych koncertów symfonicznych krakowska Filharmonia ma w ofercie koncerty dla młodszych słuchaczy. Skierowany do młodzieży i szalenie popularny wśród szkół gimnazjalnych oraz średnich cykl Musica — ars amanda opiera się często na znanych utworach, pozwala też na bliższe poznanie świata muzyki dzięki słowu wprowadzającemu. Koncerty dla dzieci to widowiska muzyczno-teatralne dla przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych, od lat prowadzone przy współpracy z Akademią Muzyczną w Krakowie, baletem Cracovia Danza i krakowskimi szkołami muzycznymi. Łączenie muzyki, teatru i sztuk plastycznych w ramach jednego występu jest szczególnie ważne przy koncertach dla najmłodszych. Smykowe granie to inicjatywa mająca na celu umuzykalnianie dzieci do 3. roku życia przy wykorzystaniu metody Edwina E. Gordona. Muzyka nie jest tu już tylko przedmiotem estetycznym. Staje się realnym narzędziem kształtowania młodego człowieka.

Gra tradycji z nowoczesnością, łamanie stereotypów, otwartość na nowe gusta słuchaczy i dowartościowanie najmłodszych — w ten sposób Filharmonia w Krakowie stara się sprostać wyzwaniom współczesności. Nawet idealnie przygotowany koncert nie miałby przecież sensu bez audytorium. Ponieważ muzyka nigdy nie istnieje w próżni.