Najlepiej rysuje się w nocy, kiedy nikt niczego ode mnie nie chce. Najlepiej zaczyna się rysować, gdy palce mrowią do stawiania pierwszych kresek. Najlepiej kończy się rysunek, gdy ktoś chwali, że efekt jest naprawdę dobry.

Te trzy rzeczy rzadko zdarzają się naraz, ale kiedy się to udaje, to mam wrażenie, że z zakamarków mojej głowy wypłukują się zalegające tam brzydactwa. Trochę bezwstydnie pokazuje je ludziom dookoła. Możliwe też, że po prostu nie umiem narysować niczego ładnego.

Pochodzę z Krakowa, skończyłam studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i pracuję w Filharmonii Krakowskiej, gdzie odpowiadam za promocję. Muzyka grana na żywo przez orkiestrę działa abstrakcyjnie na moją wyobraźnię - dźwięki mają aspekt wizualny (barwy, kształty, położenie w przestrzeni), ale najbardziej interesuje mnie kreowanie postaci. Inspirują mnie książki z turpistycznym zacięciem, przykładowo Chucka Palahniuka, a także ukazujące absurdy zachowań ludzkich (dialogi w „Przez ciemne zwierciadło” Philipa K. Dicka). W wolnych chwilach rysuję dla magazynu Fuss i śpiewam w chórze. Marzę o stworzeniu animowanego teledysku.