Wydaje się, że o Festiwalu Audioriver, powiedziano już wszystko. Ewentualnie dostatecznie dużo, by nawet osoba, która nie słucha techno, wiedziała, kiedy i gdzie odbywa się impreza. Taka skala promocji, nie jest dziełem przypadku. To efekt ciężkiej pracy, grupy ludzi, którzy dbają o rozgłos i dobre imię festiwalu.

Rozmowa z Łukaszem Naporą, osoba odpowiedzialną za stronę marketingową i PR-ową festiwalu Audioriver. (rozmowa została przeprowadzona podczas VII Konferencji Muzycznej Audioriver w Łodzi)

Fabian Lic: Festiwal Audioriver, miał swoje początki w imprezie o nazwie Astigmatic. Nadszedł czas przetargów, zmian i ciężkiej pracy. Jak wyglądała droga największej imprezy techno w Polsce?

Łukasz Napora: Zacznę od tego, że Audioriver to bynajmniej nie jest tylko techno – przedstawiamy całe spektrum muzyki elektronicznej i techno to pewnie tylko jakaś ¼ programu. A co do historii w Płocku: przed nami na tamtejszej plaży organizowane były dwa inne elektroniczne festiwale: najpierw Astigmatic, a później FeMEV. Z różnych powodów te organizacje nie utrzymały się w Płocku i Miasto szukało nowego podwykonawcy, który mógłby stworzyć festiwal o takim profilu. Wzięliśmy udział w procesie przetargowym, wygraliśmy i zrobiliśmy dobre wydarzenie. W kolejnych latach powtarzaliśmy tę ścieżkę, aż w końcu zarejestrowaliśmy nazwę Audioriver i od tego czasu proces odbywa się bezprzetargowo. Idea festiwalu była taka, że chcieliśmy zrobić duże wydarzenie z wartościowymi brzmieniami, ale bez muzyki trance. W tamtych czasach trance był bardzo popularny – można wręcz powiedzieć, że był magnesem na ludzi. Jeżeli robiłeś duże wydarzenie i chciałeś mieć liczną publiczność, to musiałeś zaprosić kogoś o takiej sławie, jak Armin Van Buuren czy DJ Tiesto. Natomiast tacy wykonawcy, jak np. Richie Hawtin, grali wtedy na nieco mniejszych scenach. My z kolei chcieliśmy, aby to właśnie Hawtin i podobni jemu artyści przyjeżdżali do Polski i pokazali ludziom nieco inne brzmienia muzyki elektronicznej.

Czy Wy jako organizatorzy, czujecie to brzemię, które spoczywa na Was każdego roku. Część ludzi planując urlop, w pierwszej kolejności bierze pod uwagę termin festiwalu Audioriver. Później z wypiekami na twarzy śledzą każdą informacje odnośnie zbliżającej się edycji.

Na pewno czujemy stres, ale bardziej podchodzimy do tego jak do motywacji – pragniemy co roku zrobić festiwal, który przede wszystkim będzie się ludziom podobał. Nie jest to proste, bo decyduje o tym wiele czynników, a nie na wszystkie mamy do końca wpływ. Czasami mamy w planach wielu artystów, a potem okazuje się, że ten nie koncertuje, inny pracuje w studiu nad nową płytą, a jeszcze inny gra w tym czasie gdzieś indziej poza Polską. Dlatego zawsze musimy połączyć chęci, ale i możliwości. Tworzyć festiwal taki jak Audiorvier, to wielka frajda i adrenalina, ale również odpowiedzialność. Zawsze zwracamy uwagę na sprzedaż kolejnych puli biletów. Kiedy się kończą, czujemy, że jesteśmy na właściwej drodze i bardzo się cieszymy, że ludzie nam ufają. Możemy wtedy stwierdzić, że nasze wybory dotyczące artystów były dobre.

Czy sądziliście kiedykolwiek, że Audioriver dojdzie do tego etapu?

Sądzę, że gdzieś tam cały czas była ta myśl, że cały czas chcemy się rozwijać. Pierwsze edycje nie były łatwe, a chyba i tak udało nam się zorganizować coś wartościowego. Trzeba wziąć również pod uwagę, że ta muzyka nie była w Polsce kiedyś tak popularna, dlatego stopniowo zwiększaliśmy liczbę artystów i scen, a także rozbudowywaliśmy produkcję i cały teren festiwalu. Minęło dużo czasu, wiele się zmieniło i dziś możemy sobie na znacznie więcej pozwolić, ale większe są również wyzwania. Chcemy pełnego Circus Tent, pragniemy mieć morze ludzi przed Main Stage oraz na innych scenach. Nie tylko wygląda to przepięknie i zapiera dech w piersiach, ale również daje niezapomniane wspomnienia naszej publiczności. Tym bardziej, że na samej plaży mamy 5 scen, dodatkowo jedną na Rynku Starego Miasta oraz dwie na Sun/Day, dlatego na Audioriver każdy może znaleźć swoje miejsce i bardzo się staramy, aby każdy czuł się u nas swobodnie. Piotr Orlicz kiedyś stwierdził, że będziemy mieli największy festiwal elektroniczny w Polsce. Niektórzy ówcześni włodarze miasta reagowali z niedowierzaniem: „Że co? U Nas w Płocku?”.

A teraz przez Was lub dzięki Wam, wszystkie miejsca noclegowe w Płocku pod koniec lipca są wyprzedane. I to praktycznie od stycznia.

Udało nam się zbudować największy festiwal muzyki elektronicznej w Polsce. Oczywiście pod względem programowym, można powiedzieć, że nie jesteśmy może najbardziej awangardowi, ale tu chodzi również o coś innego. Chcieliśmy mieć wydarzenie, gdzie czuć euforię, jedność ludzi i świetną atmosferę. Tak jak w piłce nożnej. Możesz nie być fanem tego sportu, ale gdy wybierzesz się na stadion i widzisz jak 40 tysięcy gardeł razem śpiewa, to aż łapię Cię za serce. Oczywiście, nie najważniejsze są tu liczby, ale klimat, który tworzą nasi ludzie. To po prostu trzeba zobaczyć i przeżyć.

Jaki gatunek według Ciebie zdominuje obecną scenę elektroniczną w Polsce?

Najpopularniejsze obecnie są u nas brzmienia techno. Jednak trend, który można zaobserwować na zachodzie, to wolny, często etniczny house, czyli to, co mniej więcej gramy na Sun/Day. Nasza niedziela to idealny dzień na takie klimaty, kiedy jesteśmy po dwóch bogatych muzycznie nocach na plaży oraz dziennych tańcach przy BURN Stage na Rynku Starego Miasta. Ja osobiście odpuszczam piątek, żeby mieć siły na niedzielę – powolny, lżejszy styl muzyki house jest świetny na lato i imprezy w plenerze.

Jak określiłbyś Audioriver jako markę? Chodzi mi tu o odbiór. Co stanowi jego siłę i co sobą reprezentuje? Poza tym, czy potraficie określić dla sponsora ekwiwalent reklamowy?

Ekwiwalent reklamowy Audioriver to kilkanaście milionów z działań PR oraz kilka milionów z reklamy. Sponsorzy zawsze mają do wyboru kilka pakietów, które zawierają obustronne świadczenia – to, co dajemy my i to, czego oczekujemy w zamian. Aczkolwiek, ciekawym pytaniem jest, czy sam ekwiwalent reklamowy jest najważniejszy. To, co daje Audioriver, to kontekst, w którym dana marka się pojawia. Tysiące ludzi, zabawa, świetne wspomnienia i klimat, w którym chce się uczestniczyć. To jest ta wartość, którą jest trudno zmierzyć. Wg mnie mamy lovebrand, czyli markę, która budzi wiele pozytywnych emocji i cieszy się ogromną lojalnością. Dlatego też sponsorzy wchodzą w eventy, aby dostać ten stan, w którym są fani. Żadna kampania w mediach nie da tego samego efektu.

Sponsorzy sami przychodzą czy jednak zdobywacie ich ciężką pracą pod postacią ciągłych negocjacji, telefonów i mailów?

Jedno i drugie. Jedni sami się do nas zgłaszają, a do innych my się odzywamy. Potem rozmawiamy, negocjujemy i myślimy, co możemy wspólnie zrobić. Wszystko to zależy od wizji i możliwości obu stron. Nas bardzo wspiera np. T-Mobile – marka stojąca za projektem Electronic Beats, który w strategii ma udział w inicjatywach związanych z kulturą i artystami. Podobnym przykładem współpracy jest marka BURN Energy. Są jednak również sponsorzy, którzy z automatu nie wchodzą w tego typu przedsięwzięcia i ich należy trochę z nami zapoznać, a potem pokazać konkretne korzyści ze wzpółpracy.

Czy macie już w głowie większą komercjalizacje brandu Audioriver? Mówię tu o własnym napoju, linii odzieżowej, cyklu imprez, portalu czy nawet czasopiśmie.

Niedawno ruszył nasz sklep online, gdzie można zakupić ubrania oraz gadżety z naszym logo. Bardzo się cieszymy, że wreszcie mamy takie miejsce w sieci. Wiele osób utożsamia się z daną marką, co podkreśla również poprzez noszenie ubrań czy kolekcjonowanie różnych przedmiotów z nadrukami, specjalnymi hasłami czy logotypem. Jeśli zobaczysz u kogoś przypinkę z napisem „Tańcz byle jak, ale nie do byle czego”, to znaczy, że masz do czynienia z fanem Audioriver.

Świetnym przykładem może być ekipa Up To Date i ich marka „Pozdro Techno”.

Marka „Pozdro Techno” jest absolutnym hitem dla każdego miłośnika muzyki elektronicznej i nie tylko. Oczywiście może moglibyśmy wprowadzić do sprzedaży coś innego, niż tylko ubrania i gadżety. Może np. jakiś napój – niech to będzie woda Audioriver. Przenieśmy rzekę do butelki. W cudzysłowie oczywiście. Wtedy jest to jednak kolejny produkt, który należy wprowadzić i poprowadzić. Trzeba przecież go dystrybuować, stworzyć całą otoczkę wokół niego i realizować wiele innych działań, żeby dotarł do ludzi i się sprzedawał. My jednak organizujemy festiwal i konferencję, tworzymy targi czy produkujemy serię filmów Technikum Taneczne. Robimy naprawdę mnóstwo rzeczy. Jeśli porównasz nas do wielu innych festiwali, to my robimy dużo więcej, niż tylko ogłaszanie gwiazd.

Porównując ekwiwalent reklamowy festiwali w Polsce, to plasujecie się w czołówce.

Zdajemy sobie z tego sprawę. Najlepsze jest jednak to, że nasz nakład finansowy na reklamę jest bardzo niewielki. Podchodzimy do tego inaczej i staramy się wykreować taki content, który będzie naturalnie się rozchodził. Według nas, od wydawania pieniędzy na reklamę lepsze jest to, aby zrobić coś, co będzie ciekawe i ludzie sami będą to publikować. Główną siłą jest PR, czyli wszystkie poboczne projekty, które tworzą brand Audioriver. A żeby mieć dobry PR, trzeba mieć o czym mówić. Dlatego też staramy się generować jak najwięcej treści.

Jak w ogóle wygląda u Was proces brandingu marki? Kto opowiada za stronę key visual?

Za strategię i key visuale odpowiadam ja, a wykonuje je dla nas Hopa Studio. Nowe logo jest ciekawym przypadkiem, ponieważ musieliśmy zmienić poprzednią agencję, gdyż przestała się wyrabiać. Trochę zmieniły się im plany życiowe. Stwierdzili „Słuchajcie, jesteście po prostu dla Nas za duzi”. Nowa agencja powiedziała „Dobra, będziemy dla Was pracować, ale musimy zmienić logo”. A my się zgodziliśmy.

Jak reagujecie na negatywne oceny i opinie dotyczące festiwalu?

Jeżeli jest to opinia, wynikająca z jakiegoś gustu – na przykład, że występ danego artysty został oceniany negatywnie, to z tym nie możemy dyskutować. Uważamy, że każdy ma prawo do swojej opinii. Dyskutujemy wtedy, kiedy ktoś mówi coś, co nie ma związku z prawdą lub ma niewłaściwe podejście. Jeżeli przekazywane przez kogoś treści są oderwane rzeczywistości i mogą wpłynąć na innych, to czujemy się w obowiązku, żeby na to odpowiedzieć.

Łukasz Napora - Dziennikarz muzyczny związany niegdyś z Sound Revolt, Laif, Viva oraz 4fun.tv, od niedawna też producent muzyczny. Prowadził cotygodniową, audycję w Czwórce (Polskie Radio) oraz Rockfiler i NU Shouts Chart w Rebel:tv. Poza dziennikarstwem, jest odpowiedzialny za marketing i PR festiwalu Audioriver oraz współtworzy program tego wydarzenia.

fotografie: Aleksandra Nowak
(Live Shot Photography)