Czytanie niektórych książek jest jak leżenie na szezlongu o atłasowym podbiciu. Czujemy pod palcami szlachetny materiał, wiemy, że służba przyniesie herbatę. “Lew Tołstoj. Ucieczka z raju” to nie taka książka, choć może sprawiać takie wrażenie. Tutaj raczej stoimy w trzydziestostopniowy, mroźny i piękny poranek przed cerkwią, wsłuchani w mnisi zaśpiew. Myśli błądzą. Żona ględzi. To będzie dobry dzień.

Pawieł Basiński to Rosjanin, psycho-fan twórczości klasyków rosyjskich, autor nagrodzony m.in. Bolszaja Kniga (czyt. zabużański odpowiednik Nike) oraz twórca o wyjątkowej wrażliwości i spostrzegawczości. Pierwszą i ostatnią cechę z wymienionych powyżej, szybko zauważy czytelnik tomu „Lew Tołstoj. Ucieczka z raju”, gdzie autor stara się przeanalizować jeden z dziwniejszych epizodów z życia Tołstoja. Jest to wydarzenie naznaczone ostateczną konsekwencją. Pisarz, w wieku lat 82, ucieka z domu. Dlaczego ucieka? Po co ucieka? I dokąd? Te pytania to sedno struktury tego reportażu historycznego.

Basiński ze wspomnianą już wrażliwością i wnikliwością, analizuje listy, wspomnienia, artykuły prasowe, zaszyfrowane telegramy carskich agentów oraz bogate biografie bohaterów dramatu rozgrywającego się w roku 1910. Czytelnik współczesny - oniemiały wobec tak wielu źródeł, w zadumie i z niezmąconym stanem satori, wywoływanym przez wspaniałą literaturę o literatach, połyka tę opowieść o Rosji. Buduje przy tym zrozumienie dla „dziwności” tego kraju, który poznajemy zwykle na youtubowych kompilacjach „Russia is a state of mind”. Używając słów Basińskiego - „zaiste, szeroki jest duch człowieka rosyjskiego”. Zauważyć należy, że słowa te podsumowują wywód o jednym z mnichów, który modli się o śmierć Tołstoja słowami: „Zabierz go z oblicza ziemi, ten trup cuchnący, który pychą swoją całą ziemię zasmrodził. (...).”

Kluczowe wątki u Basińskiego są trzy: związek Tołstoja z żoną, przełom duchowy Lwa i pisarz jako głowa rodziny. Analiza związku z żoną to gratka dla wszystkich, których fascynuje proces powstawania literatury i związane z nim relacje rodzinne. Sofia - żona - była bowiem redaktorką, cenzorką i opiekunką, przez większą część życia pisarza. Pełniła te role i przy „Wojnie i pokoju”, i przy „Annie Kareninie”. Była też demonem nadwrażliwości i nadopiekuńczości, wytworzonym przez wiek XIX w Rosji. Starcie tej osobowości z Tołstojem po Czytanie niektórych książek jest jak leżenie na szezlongu o atłasowym podbiciu. Czujemy pod palcami szlachetny materiał, wiemy, że służba przyniesie herbatę. “Lew Tołstoj. Ucieczka z raju” to nie taka książka, choć może sprawiać takie wrażenie. Tutaj raczej stoimy w trzydziestostopniowy, mroźny i piękny poranek przed cerkwią, wsłuchani w mnisi zaśpiew. Myśli błądzą. Żona ględzi. To będzie dobry dzień. LEW ucieka roku 1881, to okazja do opisania pączkującego latami na łonie rodziny konfliktu. Przestroga dla mężczyzn, którzy, żonaci, chcą poświęcać się swoim obsesjom. W 1881 roku Tołstoj rodzi się na nowo i Basiński, śledząc tę przemianę, genialnie oddaje naturę konfliktu między odrzucającym wszystko co święte, a przy tym świętym Tołstojem, a żoną, oddającą się bigoterii. W rodzinie Tołstojów jednak, nie tylko Sofia była przeciwko geniuszowi. Siódemka z jego ośmiorga dzieci także występuje przeciwko ojcu. Powodem - nieśmiertelna mamona.

Ze splotu tych trzech okoliczność (żona - przełom - konflikt o kasę) wyłania się niezwykły obraz rodziny nieszczęśliwej na swój sposób. Przy tym - piszącej ogromne ilości listów i dzienników. Materiał źródłowy wykorzystany w książce zachwyca. Dla tej pełnej ciepła i wrażliwości analizy, porywającej narracji i możliwości zbliżenia się na odległość wyciągniętej ręki do Lwa Tołstoja, jednej z monumentalnych osobistości w panteonie dziewiętnastowiecznych myślicieli, warto książkę Basińskiego czytać. A sam Tołstoj? Przyjdzie z czasem. „Po Ucieczce z Raju” wiem, że do jego dzieła można dojrzewać (i trzeba!) całe życie.