Trudno zamknąć twórczość Anny Przybył w typowej recenzji. Ta metrykalnie młoda artystka i poetka, swobodnie posługująca się dojrzałą barwą głosu, zgłasza nietypową dzisiaj deklarację artystyczną: „Chcę żeby moja sztuka pociągała za najtkliwsze struny serca [...]. Moim głównym celem jest dotarcie do zapomnianych zakamarków duszy ludzkiej, chęć obudzenia w człowieku wrażliwości”. Jej debiutancka płyta „Pragnienia” jest właśnie takim materiałem. Odważnym i doskonale przygotowanym w warstwie wokalnej i kompozycyjnej, a przy tym melancholijnym i poetyckim.

To właśnie wspomnienia, przeżycia wewnętrzne i nastroje najbardziej zajmują piosenkarkę. Nie brak tu również idealistycznych marzeń i poetyckich wizji. Płyta staje się przez to manifestem duszy, relacją z wewnętrznych eskapad i zaproszeniem do najbardziej skrytych światów. Utwory obfitują zarówno w autorskie teksty Anny Przybył, jak i w szczególnie ważne dla niej wiersze m.in. Haliny Poświatowskiej, Pawła Greca i ks.Jana Twardowskiego. Tak liryczny wektor twórczości, pozornie może wydać się nieprzystępny, wręcz nieosiągalny. Warto jednak zapoznać się z materiałem, żeby zrozumieć, że obala wszelkie mity na temat poezji w muzyce. Album „Pragnienia” nie należy do tych, które będziemy w pośpiechu przerzucać „po kawałku” na YouTube’ie, badź Iphonie. Ta klasyczna, daleka od eksperymentów propozycja muzyczna, swoją główną siłę czerpie z prostoty przekazu i kompozycji. Warto sięgnąć po to bogactwo. Delikatna, a zarazem ciemna barwa głosu artystki sprawia, że każdy wers nabiera charakteru i wieszczącej siły przekazu. Ciepło, radość, smutek, nostalgia, proste marzenia i poetyckie wizje, wszystko to sprawia, że każdorazowe odsłuchanie „Pragnień” porusza w nas struny, których od dawna, w dzisiejszym zgiełku i zawrotnym tempie życia, nie mieliśmy okazji używać.

Muzyka, którą prezentuje Anna Przybył na debiutanckim albumie tworzy spójny świat, będący szczególną okazją do odetchnięcia i refleksji. Przepiękne partie skrzypiec i żywy fortepian nadają całości emocjonalny wydźwięk, w którym chce się zanurzyć. Teksty, traktujące o doświadczeniach wewnętrznych, eksplorują światy bardziej wyczekiwane niż zastałe. Cóż, młodość rządzi się swoimi prawami. Jednak wizja świata, którą otrzymujemy, swobodnie wykracza poza ramy pokoleniowe. Choć na płycie dominują kawałki melancholijne i refleksyjne, nie brakuje lżejszych, momentami jazzujących utworów pełnych nadziei i euforii. Słuchając ich chciałoby się porzucić balast codziennych obowiązków i zacząć bieg przed siebie, nie zważając na ograniczenia.

Mimo pokoleniowej zmiany, która nastąpiła w piosence aktorskiej i poetyckiej, inspiracji możemy głównie dopatrywać się w klasycznej już gwardii polskich wokalistek. Trudno nie wspomnieć tutaj o Katarzyna Groniec, Edycie Geppert, Magdalenie Umer, czy Renacie Przemyk. „Pragnienia” to jednak świadomy materiał, doskonale dopracowany, mocno eksponujący unikatowe zdolności wokalne artystki. Z pewnością warto poświęcić mu... kilka chwil zapomnienia.