7Ew - takim tytułem (ang. „Seveneves”) opatrzony jest spory, ponad 800 stronicowy, przepięknie wydany przez Maga tom. Za monochromatyczną, piękną okładką skrywający opowieść o końcu świata, cenionego Neal’a Stephensona.

To też miejsce dla takich zdań jak: „(…), U-kształtne zgięcie zaczęło się propagować po łańcuszku w jej kierunku, (…) aż ostatecznie wolny koniec odwinął się jak końcówka bicza i okręcił wokół jej sterczącego palca.” lub „(…) Ymir sam w sobie był ogromną bryłą materiału pędnego - lodu - zarażoną pasożytem w postaci aparatury, której celem było przetwarzanie tegoż materiału na ciąg”. Te zdania, pozbawione kontekstu, mogą boleć. Komu przeszkadza techniczny żargon, może już odpuścić. Powieść Stephensona to przedstawiciel podgatunku, którego najlepszymi polskimi twórcami są Dukaj i Lem. Ci dwaj skupiają się jednak na aspekcie technologicznym dużo rzadziej niż Stephenson. Jest to więc książka skierowana do „freaków”, do których zalicza się też autor, zatrudniony obecnie na stanowisku głównego futurologa w jednym z bardziej tajemniczych startupów Doliny Krzemowej. Jeżeli „7EW” potraktować jako jedną z prognoz… Czujmy się ostrzeżeni. Całą powieść otwiera wydarzenie nabrzmiałe skutkiem - wybuch księżyca, już w pierwszym zdaniu. Ludzkość musi reagować szybko, by dostosować się do zmieniających warunków przetrwania. Akcja toczy się głównie na ISS - Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a jej bohaterami są ludzie o wyższym wykształceniu technicznym, m.in.: astro-geolog, psychiatra, pilot myśliwców, rosyjski komandos. Co ciekawe i niespotykane w sf, 3 z wymienionych postaci to kobiety. Nie nastawiajcie się jednak na ich głębię. „7Ew” zamiast tego oferuje bardzo długie opisy lotów kosmicznych w niemal naturalistycznej formie. Lub równie długie opisy polityki na stacji kosmicznej. To uczta dla fanów technik sprowadzania komet na na orbitę Ziemi i starego Discovery.

Niestety,po ponad 500 stronach następuje finalne 270. Akcja przenosi się wtedy na tysiące lat w przyszłość. Jest to część chyba trochę odpuszczona przez autora i po prostu, nieco rozczarowująca. Warto jednak po „7Ew” sięgnąć, by poczuć klimat nauki ratującej świat, nauczyć się czegoś o dynamice łańcuchów i przeżyć z bohaterami koniec świata.