Muzyczny świat Mai Koman to świat bardzo różnorodny. Stylistycznie zabiera nas w podróż zgrabnie łącząc wiele gatunków muzycznych, jednocześnie tworząc coś zupełnie nowego. Charakterystyczne dla muzyki Mai jest jej różnorodny wokal, którym bawi się na różne sposoby również w chórkach. Na albumie nie brakuje mocnych tekstów w języku polskim, ale również muzycznych żartów jak utwór ‚’łapy pana’’ czy łapiących za serce harmonii np. w utworze ‘‚Obcy’‘. Przemyślane kompozycje i oryginalne aranżacje dowodzą ogromnego rozwoju muzycznego artystki.

Fabian Lic: Niewątpliwie album „Na supełek”, stanowi mocny zestaw muzyczny. Szeroki przekrój kompozycji, powoduje, że każdy znajdzie coś dla siebie. Krążek został bardzo pozytywnie oceniony przez środowisko muzyczne. Jak ty sama podchodzisz do swojego najnowszego dzieła?

Maja Koman: Chyba bardziej nazwałabym tę płytę muzycznym działem niż dziełem. Do muzycznego dzieła jeszcze bardzo daleka droga. Ciężko powiedzieć mi co sądzę o swojej płycie. Spędziłam nad nią tyle czasu, że zatraciłam jakikolwiek dystans. Moim zdaniem jest tak jak powiedziałeś na początku, że każdy znajdzie coś dla siebie. Nie był to efekt zamierzony. Jestem po prostu różnorodna i dla jednych to wada dla innych zaleta. Jakoś nie potrafię zamknąć się tylko w jednym konkretnym ‘’gatunku’’, dlatego cały czas kombinuje, poszukuje, eksperymentuje. Lubię jak się coś dzieje jak się coś zmienia, lubię się rozwijać a rozwój to przede wszystkim podejmowanie nowych działań i eksperymentowanie. Ktoś napisał o tej płycie, że jej paradoksem jest to że coś tak różnorodnego jest jednak spójne. Wczoraj w wywiadzie dla cgm z Arturem Rawiczem, Artur powiedział, że chyba powie mi największy komplement jaki może mi dać - że to co tworzę jest nieoczywiste. Faktycznie tak było uważam, że to jest super komplement, bo na pewnym etapie pracy nad płytą wszystko wydawało mi się zbyt banalne.

Uważasz, że zmieściłaś na albumie wszystko co chciałaś, czy jednak pozostaje mały niedosyt i utwory schowane do szuflady?

Niedosyt mam zawsze. To wręcz chorobliwe. Do tego stopnia, że wytwórnia oddycha z ulgą jak coś już publikowane, bo mam takie pomysły, żeby jeszcze cały czas poprawiać nawet gotowe do wyjścia materiały (muzykę, klipy, zdjęcia). Cały czas, coś bym zamieniła coś bym dorzuciła i odrzuciła. W tej chwili utworów w szufladzie mam kilkadziesiąt plus kilkadziesiąt kompozycji nie wokalnych tylko samych instrumentalnych. Zawsze mogłabym coś wymienić albo dodać, ale chciałam umieścić na płycie utwory które wydawały mi się najbardziej mocne, ale jednocześnie jasne. Miałam dużo takich kompozycji które moim zdaniem były po prostu za trudne. Mimo tego, że moja muzyka jest tak jak powiedział Rawicz ‘nieoczywista’ to chciałam, żeby była zrozumiała, żeby dało się powtórzyć jakiś refren jakiś motyw muzyczny. Jestem absolutnie wyznawczynią powiedzenia, że niedosyt jest lepszy niż przesyt. Wolę dać 12 utworów i zostawić ludzi z jakimś niedosytem i pragnieniem co ona tam dalej wymyśli.

Skąd bierzesz inspiracje do tworzenia muzyki? Kiedy wsłuchuje się w słowa na płycie, zostaje co krok zaskoczony. Przy okazji jestem wielkim fanem gier słownych, których u Ciebie nie brakuje.

Rozłożę to pytanie na dwie części. Pierwsza to muzyczne inspiracje a druga to praca nad tekstem i słowami, bo to dwie zupełnie różne rzeczy. Jeśli chodzi o muzykę to czasami jest to po prostu instrument - siadam gram coś wychodzi, coś nie wychodzi, kombinuję, próbuję, zostawiam to wracam do tego. Po prostu takie dzióbanie. Czasami coś zagra w głowie wtedy na szybko nagrywam na dyktafon i pracuję nad tym w domu. Muzyka chóralna mnie inspiruje muzyka klasyczna muzyka filmowa, ale sama komponuje to co mi kolokwialnie w duszy gra. Najciekawsza inspiracją do tekstów jest dla mnie życie ludzi, moje życie i przeżycia, braki, tęsknoty, obserwacje. Zabiegi stylistyczne które są w moich tekstach wymyśliłam na podstawie muzyki. Jest takie powiedzenie, że jeżeli popełnisz na scenie błąd to popełnić go drugi raz to będzie wyglądał jakby tak miało być. Czasami jak piszę tekst czegoś jest za mało to robię taki zabieg stylistyczny jak w muzyce np. refren jest często bardzo powtarzalny I na przykład jakąś formę tekstu odwracam dodaje itp. I wtedy dzieje się to samo równolegle do muzyki. To jeden z przykładów. Oprócz tego czytam i mam dużą wyobraźnię, więc pozwalam sobie nawet na słowotwórstwo. Jak np. w utworze ‘’kura domowa’’ wymyśliłam słowo ‘’kura co nie kończy’’ albo ‘’kura gbura’’. Ciężko wytłumaczyć skąd jednego dnia w głowie pusto a innego kartki same się zapełniają. Kiedyś poeci nazywali to natchnieniem [uśmiech]. Czasami mnie coś tak „natycha’’ i już.

Lepiej czujesz się w repertuarze muzyki rockowej, czy jednak wolisz otaczać się muzyką elektroniczną?

Tak szczerze to ani to ani to. Rocka nie słucham wcale od czasu liceum. Po muzykę elektroniczną sięgam często, ale jako słuchacz. Tylko to bardzo szerokie pojęcie. Sięgam po elektronika, która jest raczej tłem jak u Portishead na przykład. Utwory „Jestem”, czy ‘’zwiąż te kłaki’’ które są na płycie nawiązują do tego, że kiedyś w liceum miałam kapele rockową i tylko dlatego nagrałam taki utwór. Tak z sentymentu (a i tak on nie jest rockowy) gitara elektryczna nie świadczy o tym, że to jest rock. Osobiście najbardziej kręci mnie komponowanie i aranżowanie instrumentów smyczkowych, chórów. Teraz np. zostałam zaproszona na płytę Sedinum Chamber Orkiestra, gdzie skomponuje utwór na 12 smyków. Powiedzmy taka pół symfonia. To mnie jara [uśmiech].

W utworze „Jestem”, zwróciłem uwagę na twój bezpośredni zwrot w kierunku twoich słuchaczy oraz antagonistów. Częstym zjawiskiem na polskiej scenie muzycznej jest hejt. Wielu artystów ma z tym problem w momencie nagrywania albumu. Często muszą wybierać między swoim wewnętrznym duchem i pomysłem na album a modą, która aktualnie panuje. W konsekwencji, w momencie premiery krążka zawsze padną słowa pochwały oraz te mniej pozytywne. Czyli co byś nie zrobiła to i tak będzie źle. Jak sobie z tym radzisz?

Hejt był zawsze tylko Kiedyś nie było portali społecznościowych. Pamiętam, jak Mama opowiadała mi, że muzyka Niemena była zakazana w domu. Babcia (świętej pamięci) zabraniała słuchać Niemena twierdząc, że jest to muzyka szatana. Czyli mamy przykład zwykłego hejtu, ale moja babcia nie miała Facebook’a w którym mogłaby obsmarować Niemena i cały jego zespół. Internet pochłonie wszystko i ludzie nauczyli się, że mogą napisać wszystko. Tak do końca tego nie rozumiem, bo wychodzę z założenia, że jeżeli nie lubię kapusty to jej nie jem i nie mam potrzeby o tym pisać i na każdym portalu o kapuście mówić ludziom, że są debilami, bo ją jedzą i wyrzygiwać się na jej temat. Jeżeli ktoś zatem bardzo mnie nienawidzi, ale regularnie do mnie pisze, bardzo mnie nienawidzi, ale podbija mi oglądalność na YouTube. Wraca do tej muzyki, mimo że jej nie lubi to jakieś emocje muszę w nim wywoływać. Nawet jeżeli miałby to być szyderczy śmiech z kolegami – szyderstwo to też emocja. A przecież po to tworzymy, żeby wzbudzać emocje. Jeżeli ktoś do mnie pisze prywatnie to odpisuje, jeżeli pisze sobie gdzieś tam to w ogóle tego nie czytam i tyle. W przeciwnym razie można było go nie wychodzić z domu i niczego nie zrobić. Jeżeli zakładasz firmę to może będziesz miał klientów a może nie będziesz miał może ktoś nie będzie lubił twojej firmy etc w ten sposób moglibyśmy niczego w życiu nie mieć i nie zrobić. Poszłam też śladami Peszek i Mozila (pewnie wielu innych również) i napisałam piosenkę z tekstów fanów i hejterów. Czasami zastanawiam się jak wygląda człowiek który piszę że np. muszę mieć coś wspólnego z płetwalem błękitnym [szeroki uśmiech].

Czy na scenie podczas koncertów pojawia się prawdziwa Maja, czy jednak jest to wykreowana postać?

To jestem ja tylko w makijażu i jakimś fajnym stroju. Na scenie żartuje, rozmawiam z ludźmi, jak zaliczam wpadkę to zamieniam w żart jak w życiu. Jestem skupiona i gram zawsze najlepiej jak mogę, ale bez zbędnych napinek i kreowania cholera wie czego. Z prostych przyczyn – nie da się długo udawać kreacji ludzie w końcu to wyczują w tedy Cię nie ma. Przykładów tego typu historii w Polsce i na świecie setki. Malowanie się i jakieś fajniejsze stroje to nie jest zaraz kreacja. Ludzie kupują bilet na Twój koncert wiec nie chce wyglądać tak jak wyglądam idąc do sklepu z dziećmi, czyli w dresie. Ale to nie kreacja tylko chęć dobrego wyglądu.

Jesteś w każdym elemencie nieszablonowa. Twoja muzyka bawi, wywołuje śmiech oraz skłania do przemyśleń.
Czy w twoich tekstach jest może ukryta jakaś wiadomość do fanów?

Bardzo dziękuję. To nawiązuje do tego o czy mówiłam wcześniej, jeżeli wywołuje emocje Jakiekolwiek by one nie były to o to przecież chodzi. W każdym z tekstów jest jakieś przesłanie. Każdy tekst jest jakimś nawiązaniem, jakimś przeżyciem i przemyśleniem. Staram się nie tłumaczyć tekstów, bo wolę żeby ludzie sami sobie dopisywali o co mogło mi chodzić, na tym polega fan pisania. Wszystkie teksty są jakąś tajemnicą o której wiem tylko ja i niech tak pozostanie [uśmiech].

Jesteś artystką kompletną. Twoją pracę możemy podzielić na tą w studio oraz na scenie. Gdzie odnajdujesz się lepiej?

Kocham komponować muzykę. Mogę spędzać nad tym godziny i setki godzin. Mogę spędzać godziny na próbach i błędach, na żmudnej pracy aranżerskiej, na długich godzinach pracy nad współbrzmieniami i harmoniami - to jest mój świat i to jest moje życie. Gdybym miała zrezygnować z jakich części swojej pracy To zrezygnowała bym ze sceny. Scena jest czymś bardzo fajnym dającym energię, ale jest to tylko Kropka nad i nad komponowaniem.

Czy trudno jest podzielić rolę muzyka z rolą matki? Koncerty, wywiady, praca w studio zabierają Ci mnóstwo czasu. Czy masz jeszcze czas dla Siebie i najbliższych?

To jest zawsze cholernie trudne pytanie. Jak odpowiem, że tak to będę kłamać, ale zadowolę odbiorcę i dam nadzieje innym matkom, że się da. Jak powiem, że to ku***** ciężkie zadanie to wyjadę na złą matkę. Staram się, ale sztuka i tworzenie to nie jest coś za czym można zamknąć drzwi i się odciąć. Jak wyjeżdżam to mnie kilka dni fizycznie nie ma. Jak jestem to często i tak mnie nie ma. Staram się, ale zwyczajnie po ludzku czasami mnie to przerasta. Szkoda że doba ma tylko 24 godziny. To jest tak bez sensu wymyślone, że 50% życia przesypiamy.

Czego oczekujesz od Siebie w najbliższej przyszłości?

Zawsze tego samego. Wytrwałości i wiecznego rozwoju. Chce podejmować nowe wyzwania i rozwijać się jako i człowiek i jako artysta. Mam mnóstwo artystycznych planów i potrzebuję tylko konsekwencji w działaniu. Tego oczekuję i tego sobie życzę.

Jak opisałabyś album „Na supełek”, jednym słowem?

Twój.