Dlaczego wszyscy mają taki problem z czytaniem romansów? Niektóre kobiety pochłaniają je nałogowo, ale muszą to robić w ukryciu, z okładkami zastępczymi (albo zaszywając się samotnie we własnym pokoju). Zróbmy wreszcie coming out i przyznajmy otwarcie - tak, kochamy romanse!

Romansidła mają to do siebie, że są lekturą lekką, przyjemną i wciągającą. Historie w nich opisywane porywają, czasami wywołują rumieniec na twarzy, a i potrafią rozśmieszyć do łez. Jest to lektura do tramwaju, na ciągnącą się w nieskończoność kolejkę u lekarza czy na długie jesienne wieczory. Inne zalety? Oto one.

Możesz przerywać tyle razy ile chcesz, a nie zgubisz wątku.

Romanse to lektura niewymagająca. Możesz je czytać na raty, w biegu, przez długie miesiące - ich fabuła jest na tyle prosta, że nie zgubisz wątku. To idealna lektura „tramwajowa” - czytanie jej w drodze do pracy gwarantuje dobrą rozrywkę, ale jeśli urwiesz rozdział w połowie, bo właśnie wysiadasz, raczej nie ominą Cię bardzo ważne fabularne wydarzenia. Jedyne zagrożenie jest takie, że wciągnie Cię na tyle, że przejedziesz przystanek. Z kryminałami na przykład jest tak, że jeśli wątek Cię wciągnie, to MUSISZ dowiedzieć się, co było dalej. W romansach raczej jest to oczywiste. Ba! Można pokusić się o stwierdzenie, że czytanie romansideł to sama „sztuka dla sztuki” - i tak wiadomo, jakie będzie zakończenie...

Chcąc nie chcąc, praktycznie każda kobieta w głębi serca chciałaby przeżyć romans jak z bajki. Wiecie: taki z zakochaniem na zabój, niepiem po nocach i motylami w brzuchu. W literaturze kobiecej można to wszystko znaleźć! To trochę taki element zastępczy - czytasz i jakbyś sama to przeżywała, prawda? Ostatnio wraz z przyjaciółką wciągnęłyśmy się na amen w dwutomową opowieść o losach Igi i Wiktora (książki „Większy kawałek nieba” i „Wszystkie kolory nieba” Katarzyny Mirek). Pierwszy tom został wydany dużo wcześniej, niż jego kontynuacja i wyobraźcie sobie, że obie czekałyśmy z wypiekami na kolejną część…

Niech pierwsza rzuci kamieniem ta, która nigdy nie dała się porwać miłosnej intrydze przedstawionej w romansie. To pokonywanie przeszkód, które wciąż pod nogi rzuca los bohaterom! I to, że wciąż i wciąż dążą do tego, żeby być razem… Ja to kupuję. Wciągam się i przeżywam. Kibicuję całą sobą. Bo wierzę w szczęśliwe zakończenia. A takie na bank znajdę w romansidle.